poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Szybko, nie ma czasu...

Szybko, zbudź się, szybko wstawaj!
Szybko, szybko, stygnie kawa!
Szybko, zęby myj i ręce!
Szybko, światło zgaś w łazience!
Szybko, tata na nas czeka!
Szybko, tramwaj nam ucieka!
Szybko, szybko bez hałasu!
Szybko, szybko nie ma czasu!

Nigdy na nic nie ma czasu?

A ja chciałbym przez kałuże,
iść godzinę albo dłużej,
trzy godziny lizać lody,
gapić się na samochody,
i na deszcz co leci z góry,
i na żaby, i na chmury,
cały dzień się w wannie chlapać,
i motyle żółte łapać,
albo z błota lepić kule,
i nie spieszyć się w ogóle...
Chciałbym wszystko robić wolno,
ale mi nie wolno!
Danuta Wawiłow

Piękny wiersz mi wpadł ostatnio w ręce. Taki prawdziwy.
Prosty, dla dorosłych i dla dzieci.
Bo to i u nas tak jest że wszystko w pędzie,
ale jesień idzie i mam wrażenie że czas wtedy zwalnia.
Więcej w domu siedzimy, więcej razem.
Bo kocham zapełnione kanapy i fotele
kiedy wszyscy razem. Może każdy w innym świecie,
ale razem!
I ja pstrykam ciągle zdjęcia, tym staram się też spowolnić czas, 
albo zatrzymać go na dłużej,
choćby na papierze.
A dzisiaj chciałabym też zacząć nowy poniedziałkowy cykl.
Taki skrót tygodnia.
Fotograficzny.
Bo nie zawsze jest właśnie ten czas zajrzeć do Was na dłużej.






















Pozdrawiam Malwina


środa, 24 sierpnia 2016

Balkon...


Wybierałam się do Was z tym postem niczym sójka za morze.
Sójka może i wody nie ujrzała, ale ja post napisze.
Długo myślałam nad tym balkonem. Że taki opuszczony, niedoceniany przez właścicieli- czyli moich teściów.
"Bo przy ruchliwej ulicy- powietrze nie świeże- kto by w hałasie siedział". 
Otóż Ja.
Balkon a i owszem malutki, ale urokliwy.
A że przy ulicy to dla mnie obserwatora rzecz idealna. 
To takie fascynujące patrzeć z góry na ludzi. 
Nie to żeby obgadywać, jak ubrani czy plotkować na ich temat- absolutnie.
Tu chodzi o zachowania, miny, tyle można wyczytać z ich twarzy. 
Bo jedna starsza pani wraca ze sklepu niedaleko będącego i taki wielki ból ma wypisany na twarzy, wielką samotność. Aż wyskoczyć by się chciało do niej z tego balkonu i potowarzyszyć jej dobrym słowem w drodze do domu.
Inni zamyśleni jadą w samochodzie bo spraw dużo na głowie, może czegoś się załatwić nie udało. 
Innym razem mama się wydziera na dziecko i paluchami wymachuje- może coś przeskrobało ale po co te nerwy.
I pies ślepy czasem zatrzyma autobus na środku ulicy. 
I dzieci tak radośnie wracają ze szkoły bo ulicę dalej jest.
Pięknie jest tam obserwować ten świat uliczny.
Ale miło jest tam posiedzieć kiedy jakaś zieleń nas otacza, jedno choć krzesło pod "cztery litery" się znajdzie, i stolik na filiżankę kawy.
Tak oto stworzyłam skromną strefę relaksu.






poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Jaka powinna być ta mama...



Idealna, perfekcyjna, doskonała w każdym calu i pod każdym względem.
Inaczej traci w oczach koleżanek, znajomych, a nierzadko rodziny.
Dziś ta matka powinna być doskonałą kucharką i oczywiście nie zapominać o czytaniu wszystkich etykiet przed wrzuceniem do gara.
Mieć wypucowane wszystkie kąty, pracować na pełen etat, przynosić pieniądze do domu.
Ta matka XXI wieku musi mieć zadbaną, umięśnioną sylwetkę, ćwiczyć, biegać i dbać o dietę by wyglądała na taką co wpaja dzieciom zdrowy tryb życia.
Musi być wciąż atrakcyjna i ciekawa dla męża.
Czekać na niego nie z pierogami a z sushi albo krewetkami i innymi żyjątkami.
Powinna być oczytana, kulturalna z nieskazitelnymi manierami. Winna wiedzieć gdzie i co "grają" kulturalnie.
Ma pachnieć i i być zawsze uśmiechnięta.
Ale co najważniejsze w tym wszystkim musi mieć całe mnóstwo czasu dla swoich małych szkrabów.
Na spacery, czytanie, malowanie, wyklejanie, puzzle, wspólne gotowanie, ubieranie lalek, budowanie zamków, pójście na basen, łyżwy, rolki, piłkę...
Być przy tym matką kreatywną żeby dziecko się nie nudziło i rozwijało.
STOP!
Nie można się opierać na czyimś życiu, ale na swoim.
Nie można robić czegoś tylko dlatego, że to modne, że tak kreuje nas ten dziki medialny świat.
Bądź dla swoich DZIECI ich MATKĄ. Nie sztucznie nakręconą lalą.
Bądź dla swojego MĘŻA jego ŻONĄ. A nie kopią żony piłkarza, aktora i kogo tam jeszcze.
Bądź dla swojej RODZINY i PRZYJACIÓŁ ich CÓRKĄ ich PRZYJACIÓŁKĄ...
BĄDŹ SOBĄ!!!


czwartek, 18 sierpnia 2016

"5" Rocznica Ślubu...

Tak jak obiecałam dzisiaj pokażę Wam Nasz dzień. 
Piękny, wiejski, niewymuszony, prosty.
Taki gdzie każdy miał przestrzeń, gdzie były rozmowy, śmiech, ognisko.
Staram się aby każdy nasz Dzień tak wyglądał, kolorowo by toczył się powoli, abyśmy zdążyli łapać chwile.
Tak bardzo ulotne.
Chyba więcej nie muszę nic pisać zobaczcie sami...


wtorek, 16 sierpnia 2016

Mądrość życiowa...

Należymy teraz do świata który posiada dużo "pseudouczonych", a mało prawdziwych mędrców. Świata, który przeżywa triumf wiedzy i głód mądrości na temat tego co zdrowe, zielone, ekologiczne, niepryskane, ręcoma zbierane. I najważniejsze hasło Sport To Zdrowie. Wszystkie centra sportowe przeżywają istne oblężenie, niczym najazd imigrantów.
Można dziś przez tą "masę" i "rzeźbę" widzieć ale niczego nie rozumieć.
Bo można być też sławnym naukowcem i głupim człowiekiem, ale też prostym chłopem i mądrym być.
Cisną mnie myśli, że do przenikliwego patrzenia na świat i człowieka potrzeba czegoś nieskoczenie większego, czegoś co nazywamy "mądrością". Ale tą książkową nie życiową.
Wszystko dzieje się na raz w tym życiu, jeden przez drugiego. Istny Babel.
I tak będąc kiedyś u lekarza usiadłam w poczekalni na ławce zielonej, widać świeżo malowane drewno. 
I siedzę , rozglądam się i obserwuję ten dziki tłum.
I zauważam paskudną zależność.
Wchodzą "dzień dobry" powiedzą, "który numerek teraz wszedł" zapytają i hops na tą zieloną ławeczkę tyłkiem siadają, jak miejsce jest, a jak nie to ścianę podeprą. I myk z kieszeni, torebki i innych nośnych rzeczy "elektroniczne maszyny" wyjmują, i klepią coś.
I wiecie, nie ma w tym kompletnie przedziału wiekowego. 
Bo starsi to samo czynią.
No może ci bardziej wiekowi tylko wzrok spuszczą, smutny i obolały w podłogę. Ale to garstka.
I ci młodzi cyk cyk tam i tu, portal społecznościowy tętni informacjami. I zaraz posty, że "kolejka jaka długa, że płacą i wymagają", "że siedzą" .
Bo przecież to cenna informacja dla znajomych , i trzeba koniecznie ZALAJKOWAĆ.
A starsi "telefomaniacy" no to już w mojej głowie się nie mieści. 
Wertują swoją książkę telefoniczną od góry do dołu tysiąc razy. Ot tak sobie ogląda kogo to ma a kogo nie. 
No ludzie czy trzeba udawać, że się coś tam robi?
I wiecie, że nie złapałam ani jednego odwzajemnionego spojrzenia, uśmiechu.
Nie mówiąc o rozmowie.
Nikt nie patrzył poza siebie.
Nikt nie patrzył na drugiego.

"Mądre telefony robią, zegarki mądre, automaty do wszystkiego, lodówki mądre, ale mądrych ludzi to już teraz prawie w ogóle nie robią".- To taki cytat starszego Pana bez nazwiska który też zauważył tą zależność.

A prawdziwa mądrość jest w tych oczach zmęczonych życiem, w oczach które widziały wiele i cieszą się z małego. 
Słuchajmy tej mądrości i nią żyjmy. 
A na zdjęciu moja kochana mądra osoba- BABCIA.



Pozdrawiam Malwina

wtorek, 9 sierpnia 2016

ŁOS-ołamiający projekt...


Po krótkiej refleksji, doszłam do wniosku że żyjemy dziś w czasach wiecznego biegu. 
Mało w nas szukania miejsca na przyjemności w zwykłych drobnostkach, nadrabiania zaległości czy sprawiania prezentów samemu sobie jak i bliskim. 
Tych prezentów od serca w formie uczuć, nie finansowych.
I tak powstał ten ŁOŚ. 
Z potrzeby tworzenia i dla osoby jednak mi bliskiej. Tym ŁOSIEM jest mój szwagier :) 
Naprawdę fajny facet. I już wiem od jakiegoś czasu że nie straszny mu telefon ode mnie o bardzo późnych godzinach nocnych. 
Taki na którym mogę polegać i wiem że zadba o mnie i o mojego syna jak męża nie ma w pobliżu. Za co wielkie 5 dla niego ;)
Spytacie czemu ŁOŚ, a ja sama nie wiem. Takie ma przezwisko, pseudonim, tak do niego mówią przyjaciele. Na imię mu Tomasz. A jedno z drugim mało ma wspólnego.
Ale jak ŁOŚ to ŁOS. I powstał taki drewniany ktoś. 
Z paru walających się pod nogami desek i brzozowych talarków. 
A tak prezentuje się już u państwa ŁOSIÓW  :)





Pozdrawiam Malwina





niedziela, 7 sierpnia 2016

Tak po prostu- za uśmiech...

Czy umiemy robić coś za nic, ot tak, od siebie, a może tak wypada? Albo za uśmiech?

Mąż krew poszedł zbadać. I jak przynajmniej 10 innych myślał, że tuż po 7 rano będzie tym pierwszym. A jednak-NIE. Więc czeka na swoją kolej.
Dalej za nim matka z małym chłopcem czeka też.
Na co pani z przodu widocznie kartkę przeczytała aby matkę z dzieckiem w brzuchu i tym już realnym przepuścić. 
Zapytała się rzecz jasna tych z tyłu i tych z przodu czy zgodę ma. I miała.
A że problem z pobraniem krwi był to i czas leciał.
I odzywa się lawina komentarzy. - Że ja do pracy- że z jakiej racji mam czekać- Oddaj pani pieniądze.
A gdzie uprzejmość jeden z drugim- LUDZKI BĄDŹ- dziecko nie przez siebie cierpi.
 
I ja miałam sytuację ostatnio za JEDEN UŚMIECH i DZIĘKUJĘ. 
Bo chłopy wysłali mnie biedną babę do sklepu budowlanego po jedną małą żyłkę do kosy ręcznej.
A tu masz- idę do kasy i jak by się wściekli. Panele w promocji i inne rzeczy w koszach naładowane z nadwyżką . 
A ja z tą jedną żyłeczką na końcu tej kolejki. 
I myślę sobie - Zlituj się człowieku przede mną.
- I ulitował się.
Przepuścił, sam zaproponował i z jakim uśmiechem.
Bo zobaczył wymalowaną nieocenioną radość na mojej twarzy, że 2 godzin nie będę stała z pieruńską żyłką.

A najlepiej wszystko widać w korkach samochodowych.
Wpuszczasz kogoś z bocznej ulicy i najczęściej on zaraz też kogoś "puści", a potem tamten "puszczony" znowu kogoś i od razu milej się jedzie z uśmiechem na twarzy. I uśmiech dostaniesz od "wpuszczonego".
Ale zawsze musi się znaleźć ten co zada pytanie- Ale po co - Mnie nikt nie wpuszcza.
I taki tamuje drogę do uśmiechu.

Moi bliscy patrzą na mnie z miną dr. House`a kiedy robię maluśkie rzeczy z pozoru nie widoczne. 
A przecież nie wybuchnie mi za to nad głową balon ze złotym konfetti. I ziemia nie zatrzyma się, ale dam i dostanę uśmiech.

W życiu jest tyle sytuacji za jeden uśmiech. I zamiast łapać te  pieruńskie pokemony zbierajmy uśmiechy. 
Można podwieźć kogoś do domu bo z siatami pełnymi idzie z rękoma przy samej ziemi, podnieść coś bo spadło, podać rękę staruszkowi, a może po prostu dosiąść się i zapytać czy można w czymś pomóc, porozmawiać i powiedzieć dobre słowo. 

I pamiętaj, że za słowo- DZIĘKUJĘ, PROSZĘ, PRZEPRASZAM uśmiechem zostaniesz obdarowany. 
A to najcenniejsze.
Bo nigdy tego uśmiechu nie zapomnisz.
Bycie dobrym popłaca. 

A najpiękniejsze uśmiechy są od moich kochanych chłopaków. 


Mój ząbolek już całe uzębienie ma a tu tak uroczo wyglądał;)

Pozdrawiam Malwina



czwartek, 4 sierpnia 2016

Bo boho to też styl życia...



Jak już w poprzednim poście wspomniałam, za parę dni mija 5 lat jak założyliśmy sobie na dłonie z mężem obrączki:)
Jak jeden dzień minął ten czas.  Z tej okazji będzie małe przyjęcie na świeżym powietrzu. Rodzina i przyjaciele nic wielkiego.
Ale dziś nie będę pisała za co kocham męża, a za co mam ochotę wystawić go na mróz;)
W głowie od dłuższego czasu siedzi mi boho.
Bo to nie tylko ubranie, dodatki- to też styl życia. Taki nie wymuszony, w zgodzie i blisko natury. Taki swojski.
A ja od dawna miłuję wieś, można by powiedzieć że od zawsze.
Lubię polne kwiaty, sielskość, zboże, zapach żniw, wianki na głowie i te dekoracyjne do domu, słomiany kapelusz, koronki.

I tak od zawsze marzył mi się taki ślub. Wyszło jednak ciutkę inaczej. Ale mam nadzieję nadrobić to za parę dni właśnie na ta 5 rocznicę naszych zaślubin.
Będzie naturalnie, niezobowiązująco.
Nie w lokalu, ale na naszej działce. Wśród zieleni, przy ognisku, blasku świec i tańcach na bosaka .
Chciałabym Was zaczarować tym pięknym stylem.
Bo wybiorą go zapewne osoby które cenią swobodę, wolność. Chcący zabrać gości w magiczny lekko romantyczny klimat.
Ten styl to połączenie natury z nowoczesnością.
Zabawa nie będzie miała sztywnego scenariusza i reguł, pozwoli cieszyć się chwilą .
Styl boho związany jest z wsią i jest synonimem motywów ludowych.
Nieodzownym elementem jest drewno, wiklina, siano, zboże, ręcznie robione dekoracje, hafty, koronki, kwiaty.
Te rzeczy powinny znaleźć miejsce na przyjęciu boho i rustykalnym.
Takie przyjęcie nie oznacza "wiejskiego" lecz korzystanie z motywów natury, wsi i ludowości.
Kobieta na takim przyjęciu postawi na luźno upięte włosy, bądź swobodnie rozpuszczone, naturalny makijaż, koronki, motyw kwiatowy na sukience, sporą ilość biżuterii, wianek, albo kwiat we włosach.



Pan zaś wybierze luźną lnianą koszulę lub inną w jasnym kolorze, podwinie rękawy. Spodnie lekko eleganckie, krótkie lub długie a nawet kończące się na wysokości kostki.
Jako dodatki postawi na muchę np. z motywem ludowym, szelki do spodni. A dekoracyjnym akcentem na głowie może być kaszkiet lub słomkowy kapelusz.
I dziś chciałabym Wam przedstawić moją propozycję ubrania, jedną z tych które są faworytami na ten dzień.
A jest to sukienka mojej babci z lat jej młodości.
Po pierwsze, sentymentalna, po drugie piękna, po 3 wspaniale wpisująca się w styl boho.
Do tego mój wianek DIY, którego instruktaż zrobienie pokazywałam  tutaj.



Mój mąż zapewne wystąpi w swojej zjawiskowej muszce z motywem ludowym.



Jak Wam się podoba ten styl i moja stylizacja. Z chęcią poczytam wasze opinie.
Następny post będzie poświęcony dekoracją do przyjęcia.
Pozdrawiam Malwina.