poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Drożdżówka dobra na wszystko... i moje urodziny:)




Takimi oto kwiatkami zostałam dzisiaj z samego rana  mile zaskoczona. Kurier kwiatowy aż się roześmiał na widok mojej miny, a przecież ja się kompletnie nie spodziewałam. A może to mój wgląd- matka polka parę minut po 8 z dzieckiem pod pachą w pieleszach i rozczochranym kokiem na czubku głowy to musi być z pewnością śmieszny widok:) A do takich pięknych kwiatów wypadałoby wyciągnąć piękną dłoń z paznokciami na czerwono pomalowanymi w pięknej sukience, pełnym makijażu i włosami rozwianymi podmuchem wiatru od otwierających się drzwi;) - Taka sytuacja.
A kwiaty doręczone przez miłego Pana ( którego z góry przepraszam jeżeli przestraszyłam swoim wyglądem, jednak po jego minie bardziej rozbawiony był) dostałam od męża, który choć daleko od domu nie zapomniał o moich urodzinach. Dziękuję stokroć bo dzień od razu nabiera cudownych barw. 




A kolejne ślicznotki są od mojej teściowej. Piękniejszych tulipanów nie znajdziecie w żadnej kwiaciarni- gwarantuję. Olbrzymie, czerwone kielichy, z których można by zupę jeść , stoją sztywno w wazonie długie dnie a nawet tygodnie. 





A do odświętnej urodzinowej kawy nie będzie standardowego tortu- bo nie lubię, upiekłam ukochane drożdżówki, które wspomnieniami przywołują urodziny małej Malwinki:) bo te urodziny pamiętam chyba najbardziej. Teraz kiedy te lata tak szybko lecą chciało by się zatrzymać na chwilę czas. 


Przygotowanie ich jest naprawdę proste i szybkie, a gwarantuję Wam że po pierwszym kęsie powrócą wspomnienia szkolnych drożdżówek ;)

Przepis i składniki:
* 500 g mąki pszennej 
* 25-30 g świeżych (1/4 standardowej kostki)
* szczypta soli
* 2-3 łyżki cukru 
* 1 całe jajko 
* 250 ml letniego mleka
* 50 ml oleju np. rzepakowego
* mleko do posmarowania drożdżówek 
* kruszonka (dowolny ulubiony przepis) np. 1/2 szklanki mąki, 1/2 szklanki cukru, 60 g masła
* lukier ( również dowolny ulubiony przepis)


Drożdże rozrabiam z 1 łyżeczką cukru i 1 łyżeczką mąki i zostawiam aż zaczną rosnąć.
Do miski wsypuję mąkę sól, cukier. Składniki suche dokładnie mieszam. Następnie dodaję składniki mokre, rozczyn drożdżowy, jajko, mleko oraz olej. I dokładnie wyrabiam na miękkie, gładkie, elastyczne ciasto. Ciasto ma być miękkie więc jeśli czuję że jest za twarde dolewam więcej mleka, a jeśli za mokre dosypuję trochę mąki. Ciasto drożdżowe kocha dłonie i wyrabianie. Tak więc poświęćmy mu parę minut masażu:) Gotowe ciasto odstawiamy do miski, przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia (40min).
W czasie gdy ciasto rośnie robimy kruszonkę.
Wyrośnięte ciasto przekładamy na stolnicę i dzielimy na tyle części ile chcemy mieć drożdżówek ( zazwyczaj wychodzi około 12).
Każdą część ciasta rozwałkowujemy ręcznie na bardzo cienki wałeczek. Następnie luźno zwijamy w ślimaka. Smarujemy mlekiem posypujemy kruszonką. Ułożone na blasze drożdżówki przykrywam i zostawiam pod przykryciem, na czas kiedy piekarnik się rozgrzeje. Nagrzewamy do 180*C. grzanie góra dół.  Pieczemy na drugiej półce od dołu przez 15-20 min. Aż urosną i się zarumienią. 
Wyjmujemy blachę z drożdżówkami polewamy lukrem i ja przykrywam jeszcze ciepłe ręczniczkiem aby były bardziej miękkie. 
GOTOWE;) 




Teraz tylko pyszna kawka i czas na świętowanie:)

I na koniec chciałabym sobie życzyć, aby nigdy nie zabrakło mi miłości najważniejszych osób w moim życiu, abym jak najczęściej miała powody do uśmiechu ;) 

Pozdrawiam Malwina 










wtorek, 19 kwietnia 2016

Na ławce przysiąść...


Witajcie podczytujący Ci stali i nowi. Jednak stare ludowe przysłowia to święta rzecz. Nie raz już starałam się obalić niejeden z nich, oficjalnie się poddaję. One się sprawdzają :) Kwiecień plecień poprzeplata trochę zimy, trochę lata... O tak teraz widać to idealnie.
Strasznie nie lubię tych nagłych niespodziewanych przymrozków porannych, pędzę w tedy prędko do moich kwiatków, które ledwo łebki wystawiły na szybką reanimację.
W głowie mam już nadchodzącą majówkę, chcielibyśmy rozpocząć w ten wolny czas sezon ogniskowy. Czas i pogoda pokaże co z tego wyjdzie, ja jednak już porządkuję plac ogniskowy. Wyciągam ławki, ławeczki, krzesła, stoliki, trzeba wszystko wyszorować może trochę upiększyć. Żagiel ogrodowy czeka na powieszenie, kule solarne ściągnięte ze strychu.
A u Was jakie plany na Majówkę?



Rabaty mojej ukochanej z bylinami kwitnącymi i kwiatami cebulowymi Wam jeszcze nie pokarzę bo póki co jest szaro i ponuro na niej. Ale już za miesiąc kiedy wszystko ruszy uraczę Was moi kochani podczytywacze pięknymi kolorowymi zdjęciami.
Teraz cieszą moje oczy szafirki. Cóż to są za ślicznotki. Mogła bym mieć całe dywany tych malutkich kwiatów.





 I  jeszcze jedna rzecz na koniec. Nie będę orginalna bo tego na blogach całe mnóstwo. Ja jednak zakupiłam to całkiem niedawno. Jakoś początkowo nie przemawiały do mnie. I chyba nadal w głowie mam bardziej praktyczne zastosowanie tych rzeczy niż estetyczne. A że trafiłam na całkiem rozsądną cenę zaopatrzyłam się prędko, myśląc o majówce i ognisku;) A mowa o słoiko-kubkach ze słomką.







Kochani życzę miłego i jednak słonecznego tygodnia w tym rozkapryszonym kwietniu;) Pozdrawiam Malwina

niedziela, 10 kwietnia 2016

Wspomnienia biało-czarne...


Za oknem szaro buro i ponuro. I nie zapowiada się na rychłą zmianę pogody w najbliższych dniach. A kiedy nie można czerpać endorfin ze słońca i kwiatów na ogrodzie budzi się w człowieku jakaś nostalgia. 
Przynajmniej we mnie budzą się wspomnienia. Siadam sobie wtedy wygodnie w fotelu z kawą w ręku i albumami oraz pudłami ze zdjęciami i oglądam. Wracam do lat kiedy było tak pięknie beztrosko, kiedy babcia piekła łakocie i plotła warkocze, kiedy dziadek brał na wycieczki rowerowe nad strumyk.  Łza wtedy niejedna płynie, bo tęskno mi. 
Generalnie jestem bardzo wrażliwą i uczuciową dziewczyną. Bardzo ważna jest dla mnie rodzina, przywiązuję dużą wagę do tradycji. Kiedyś ktoś powiedział, że wrażliwość to dotykanie serca:) A jak wiadomo wrażliwe serce szybko pęka. 
Uwielbiam fotografie i filmy rodzinne. Mam ich całe mnóstwo. Bo to one budują tak ważne wspomnienia.
"Wspomnienia to jest to co zawsze będziesz miał dla siebie, i w każdej chwili w marzeniach możesz powrócić wszędzie tam skąd dzisiaj bierzesz. Wspomnienia Twój drugi świat, świat starych dat i połamanych fotografii. Wspomnienia póki czas zbieraj i zawsze miej przy sobie."- P. Szczepanik
"Wspomnienia są zawsze bez wad"- Skaldowie.

U mnie notorycznie brak miejsca na przechowywanie fotografii, ciągle jakieś dochodzą. Dlatego tak oto powstały nowe pudła DIY na moje osobiste wspomnienia. 











Cudowności Malwina ;)











środa, 6 kwietnia 2016

Coś pysznego , coś szybkiego i łatwego...


Ile razy w tygodniu zastanawiacie się co zrobić na obiad ? Kiedy lodówka świeci pustkami, zaledwie znajdzie się parę niedojedzonych rzeczy- ŚWIETNIE i wystarczy.
Ile razy miotasz się po kuchni bo mają przyjść goście do Ciebie, Twojego dziecka lub męża, a ty kompletnie nie wiesz co dla nich przygotować- PRZEPIS dla Ciebie,
Ile razy rozmyślasz co oprócz kanapek możesz dać dziecku do szkoły na drugie śniadanie, i najlepiej aby to zjadł- ZAPEWNIAM, że to nie wróci do domu.
Jeżeli te pytania pasują do ciebie to musisz koniecznie wypróbować do danie. Szybkie, proste i naprawdę na każdą okazję- piknik, obiad, przekąska, kolacja, impreza- na ciepło i na zimno z sosem i bez. Jest tyle możliwości podania i urozmaicania tego dania, że moja wyobraźnia jeszcze tego nie przerobiła.

Podstawą jest ciasto drożdżowe, które jest bardzo uniwersalne. Posłużyć może jako spód do pizzy, pizzerek, bułeczek z nadzieniem jak i bez, bułeczek cebulowych, bagietek, stromboli, pit, itp.
Możesz dodać do ciasta za każdym razem innym składnik np. suszone zioła, suszone pomidory, przyprawę do pizzy, prażoną cebulkę, kapary, oliwki. Wszystko zależy od Twoich upodobań i tego co chcesz zrobić. Wodę możesz podmienić na mleko lub piwo. Najważniejsze, że za każdym razem się udaje;)









CIASTO:
* 3 szklanki mąki
* pół łyżeczki soli
* pół łyżeczki cukru
* przyprawy, zioła które chcesz użyć do dania( np. suszone oregano, bazylia, gotowa przyprawa do pizzy, oliwki itp)
* w szklance wody( ciepłej, lecz nie gorącej aby nie zabić drożdży) z 3 łyżkami oleju rozpuszczamy 25g drożdży, to jest 1/4 standardowej kostki) jeżeli chcesz użyć suszonych bezpośrednio wsyp do mąki łyżeczkę drożdży, dalej postępuj wg przepisu.

Wlej zaczyn do suchych składników i wyrabiaj ręcznie lub mikserem z nakładkami do ciasta drożdżowego do czasu aż ciasto będzie elastyczne i będzie odchodziło ładnie od ręki.
Wyrobione ciasto włóż do miski przykryj ściereczką i odstaw do wyrośnięcia na 40 min.

W tym czasie możesz zrobić farsze. Tutaj pełna dowolność, szynka, ser, pieczarki, pomidory, to takie podstawowe. Faszeruj tym na co masz tylko ochotę lub tym co masz w lodówce. Mi ostatnio zostało troszeczkę mięsa gyros do tego dodałam kukurydzę, paprykę i pieczarki, świetnie smakuje z farszem ze szpinakiem. Może to być farsz wegetariański lub typowo mięsny. Świetnie sprawdzą się też gotowane jajka, brokuły i ogórek kiszony. Możliwości tyle ile składników na świecie.

Po 40 min ciasto dzielimy na 2 porcje, wałkujemy, smarujemy spód pastą pomidorową lub ketchupem, wykładamy farsz i posypuję serem, zawijamy w dowolny sposób. Ja przedstawiam dwa najprostsze do krojenia po upieczeniu. Wykładamy na blasze i pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200*C na drugiej półce od dołu w funkcji grzanie góra dół. Czas pieczenia to 20-25 min, musimy patrzeć kiedy się ciasto zarumieni. W tedy jest gotowe.






SMACZNEGO, koniecznie dajcie znać jak zrobicie ;)

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Wiosna w ogrodzie...




Witajcie po dość długiej przerwie, usprawiedliwieniem jest piękna pogoda, która wygania do ogrodu. A tam pracy tyle, że człowiek nie wie od czego zacząć. Zważając na dość okrojony wolny bezdzietny czas. 
Te osoby, które mają choć minimalny kawałek ogródka przy domu bądź ogródka działkowego rekreacyjnego poza miastem wiedzą z czym się wiąże nadejście wiosny. To czas prac porządkowych i pielęgnacyjnych. To także czas posprzątania po zimie i przygotowanie ogrodu do nowego sezonu.
Jednak sumienność, staranność i ciężka fizyczna praca sprawi, że będziemy mogli cieszyć się pięknym ogrodem. W marcu i w kwietniu najwięcej się dzieje i naprawdę trzeba dobrej organizacji aby nie pominąć i nie zaniedbać żadnej z roślinek. 








Pod "pierwsze grabie" u mnie poszedł trawnik. Po zimie, koniecznie trzeba z powierzchni trawnika wygrabić sprężystymi grabiami o długich zębach wszelkie patyki i resztki suchej trawy. Aby pozbyć się tzw filcu, powinna być przeprowadzona wertykulacja trawnika. Czyli nacinanie darni i podłoża na głębokość 3-7 cm.

Kolejno wzięłam się za róże. Czyli zdjęcie z nich zabezpieczenia zimowego i podanie świeżego wiosennego powietrza. A następnie cięcie. Powiadają różnie, że już w marcu, co niektórzy radzą pod koniec kwietnia. Ja robię to już teraz. Ważne jest aby zdążyć przed wytworzeniem nowych pędów. Istotną rzeczą  też jest aby cięcie przeprowadzić w dzień suchy i słoneczny. 






Następne są moje kochane hortensje, na które czekam z utęsknieniem. A są to jedne z najlepszych roślin ogrodowych- długowieczne, mało wymagające, a do tego wyjątkowo piękne. W zależności od gatunku albo w ogóle nie wymagają cięcia, albo odwrotnie skracanie pędów jest zabiegiem obowiązkowym 
I choć pracy co nie miara to nie sposób przejść obojętnie obok budzącej się do  życia przyrody. 
Sosnowy las nabiera kolorów, a kwiaty mają swój prywatny pokaz piękności. Oczu nie idzie oderwać, a mój mały synek nos wtyka w każdy kwiatek. Urocze niewinne puchate sasanki mają cudowny zapach, a i nasza magnolia kwitnie. A oto dowód:






Zarzuciłam Was stosem zdjęć, ale te chwile kwitnienia są tak ulotne że musiałam się podzielić tym pięknym widokiem.











Pozdrawiam wiosennie, Malwina ;)