sobota, 28 maja 2016

Spacer po Sosnowym Lesie- Zapraszam na film...

Kochani tak jak obiecałam, a staram się obietnic dotrzymywać zapraszam Was na spacer po Sosnowym Lesie. Tak więc nie będę tu wygłaszała zbędnych monologów i idziemy...








wtorek, 24 maja 2016

Marynarz Kacper...


No to zaczynamy cykl postów z serii Marine- przywołujemy lato ;)
Tak więc jeśli macie ochotę na dawkę morskiej bryzy w Waszych domach- zapraszam. Może kogoś zainspiruję.
Styl o którym mowa od dawna w okresie letnim cieszy się dużym powodzeniem. Zapewne za jego łagodny i bezpretensjonalny charakter. Za kolory które przywołują wspomnienia z relaksu i wypoczynku:)
Zastosowanie ma wszelakie w różnych miejscach, w salonach, łazienkach, tarasach, balkonikach, pokojach dziecięcych- i właśnie dzisiaj pokażę kącik mojego malucha.
I chyba ten cały cykl jest dla tych osób, które mieszkają w głębi kraju daleko od morza, a tęskno im do Bałtyku. Spróbujcie morski klimat odtworzyć w swoich wnętrzach. I zapewniam Was nie trzeba do tego dużego nakładu finansowego:) A to zawsze cieszy.






Aby uzyskać zamierzony efekt najlepiej używać materiałów przede wszystkim naturalnych, bawełnianych, płóciennych, wiklinowych, jutowych. W ten styl pięknie się wkomponują plecione kosze, wygodne hamaki, worki jutowe, liny.





Wiodącymi kolorami są wszelakie odcienie niebieskości, bieli i szarości dodatkowo ożywione przez czystą czerwień.
Meble są zazwyczaj proste, również z naturalnego drewna lub bielone. Do dziecięcego pokoju świetnie sprawdzą się skrzynie niczym z pirackiego statku na zabawki:)


Jako wzory typowo marynistyczne uważa się pasy szerokie i wąskie, kotwice, koła ratunkowe, latarnie morskie, łódki, rybki. Jest z czego wybierać:)





To tyle w ramach wstępu do stylu marine;) Niedługo zapraszam na część 2 :)
Pozdrawiam gorąco Malwina













czwartek, 19 maja 2016

Ciągła pogoń za czasem...


Pewnie nie będę tu jedyna co chciałaby w prezencie chociaż tą jedną godzinkę więcej do całej doby. Jest tyle rzeczy, które chciałabym Wam przedstawić, napisać, ale kiedy?Jest tyle projektów niedokończonych, bo kiedy? Rzeczywistość przecież nie zawsze wygląda tak pięknie jak na zdjęciach.  Bo przecież oprócz zdjęć i blogowania dzieje się całe zwykłe życie. Dom, rodzina, gotowanie, sprzątanie... Normalność:) Chyba... bo czasami mam wrażenie, że to coś ze mną nie tak, że może jakoś źle zorganizowana, że może dziecię za bardzo wymagające. A może za dużo na głowę biorę? Nie nadążam chwilami. 
Ale też nie o tym chciałam napisać, przychodzę szybciutko do Was z małym DIY dla malucha. Bo jak już kiedyś pisałam, w którymś z wcześniejszych postów tutaj  u nas notoryczny brak miejsca na książeczki Kacpra. Nagromadził całe sterty.  A że dziecię często zagląda do nich to nie chciałabym ich chować po szafkach tylko gdzieś w takim miejscu nisko nad ziemią by mógł w każdej chwili przysiąść z ulubioną książeczką.
I tak owe się znalazło za całe 5 zł na targu staroci. Mały wkład własny w postaci pędzla, farby i TA DAM, prezentuje się tak.




No i nie była bym sobą gdybym nie pokazała jakiegoś kwiatka. Oj przepraszam nie jakiegoś bo bardzo bliskiego mojemu sercu- jest i on zakwitł pierwszy na mojej sosnowej ziemi . Mowa o 


Chaber:)




Żegnam się z Wami wiosennie, Malwina:)




czwartek, 12 maja 2016

Kiedy znów zakwitną białe bzy... i konwalie


I znowu kwiaty- ktoś by mógł pomyśleć, ale kiedy to taki piękny okres że człowiek oczu nie może oderwać od tych kwitnących piękności. Oczu i nosa, bo zapach bzu, konwalii i glicynii rozciąga się po całym sosnowym lesie.
Dzisiejszy post w zamyśle miał być o pewnym projekcie, ale co tam on za chwilę go napiszę ale najpierw one bo zaraz przekwitną:) 
Obiecuję, tym którzy mają dosyć kwiecia że już niedługo 3 nowe projekty które weszły, lub wejdą w życie:) Dodać mogę, że będzie coś marynistycznego, coś dla dziecka i rodziców.
A tym czasem delektujcie swoje oczy wiosennie kwitnącym Sosnowym Lasem.









W moich marzeniach od kiedy pamiętam były konwalie, cały pęk cudownie pachnących konwalii w dłoni w dniu mojego ślubu. To jedne z moich ukochanych kwiatów na równi z hortensjami i chabrami. Niestety nie wyszło ponieważ ślub był w sierpniu- ale w bukiecie nie zabrakło hortensji.






W którymś z kolejnych postów oprowadzę Was kochani z kamerą po Sosnowym, oczywiście jeżeli macie ochotę ?
A tym czasem zabieram się za robienie drożdżowego z rabarbarem. To ciasto przypomina mi dziecięcy czas kiedy zrywało się rabarbar i maczało w cukrze i ammmm prosto do buzi. Jakie to było pyszne:) A jakie są Wasze wiosenne smaki z dzieciństwa?
Pozdrawiam Malwina



środa, 4 maja 2016

Chwila dla siebie...


To takie cenne chwile kiedy można usiąść na chwilkę, z pyszną herbatką i czymś słodkim i odłączyć się od tego co tu i teraz. Od bieganiny, codziennej rutyny i może troszkę pomarzyć ;) Ja łapię takie chwile niczym motyle.



A kiedy wiosna tylko się zaczyna dom cały kwieciem obsypany, to dodatkowo nastrój poprawia.


No a już na pewno każdemu odrobina słodyczy uśmiech na twarzy zmaluje.



 A Wam kochani co poprawia humor? Co sprawia, że się uśmiechacie?
Udanego i radosnego czwartku. Wiosenne pozdrowienia.
Malwina



wtorek, 3 maja 2016

Majówkowy czas...


Było wszystko czego trzeba do odpoczynku, piękna pogoda, błękitne niebo, słoneczko, zielona trawka, pyszna kawa, tiramisu ukochane, mojito ze słomką, ognisko, kiełbaski, spacery, długie rozmowy,  a przede wszystkim czas spędzony w doborowym towarzystwie- rodzinki:) 
Całe mnóstwo pięknych chwil, uwielbiam taki wolny sielski, błogi czas. Szkoda tylko, że w dzisiejszym zaganianiu tak mało go mamy. 
A teraz mała fotorelacja, malusieńka tylko namiastka tego co było, bo dnia by Wam kochani zabrakło na obejrzenie wszystkiego.











Pozdrawiam cieplutko z Sosnowego Lasu, Malwina:)