piątek, 30 czerwca 2017

Czekają nas zmiany...




Nie da się ukryć, że dorasta mi chłopiec. I to w tempie które wykracza poza ramy jakiegokolwiek przyzwolenia...
Czasu jednak nie zatrzymam, nie da się tego odwlec...
Zmienia się także jego kącik i zapewne jeszcze nie raz się zmieni.
Chwilę wcześniej zniknął przewijak a teraz oddaliśmy łóżeczko...
Ten mały mężczyzna ma już swoje łóżko, które czeka na złożenie... a o nowym łóżku i o tym jak się sprawdza będzie jeden z kolejnych postów...
Dekoracje i zabawki krążą w pokoju z kąta w kąt od ściany do ściany... mam wrażenie że ich ciągle przybywa a ja przecież co chwilę wynoszę kartony z zabawkami z których wyrósł lub takie które kompletnie się nie sprawdzają...
Jednak są takie których nie dotyka czas i służyć będą nawet kolejnemu pokoleniu. Drewniane zabawki nigdy nie wychodzą z mody i są kreatywnym polem do popisu. Bo kiedy dziecko dorośnie na tyle że pędzel i farbki będą opanowane do stopnia gdzie tylko cel malowania będzie objęty farbą a nie inne części mieszkania np. można dać wystylizować taką drewnianą zabawkę swojemu dziecku. I nawet kiedy już znudzi się zabawa będzie służyła jako idealna dekoracja pokoju.
Drugą rzeczą są plakaty, które uwielbiam tym bardziej dziecięce.
A także szyte ręcznie zabawki.










Poducha gwiazdka, Bolek i Lolek, Królik -tu
Plakat Lisiczki Mei- tu
Plecaczek szary i apaszka- tu
Girlanda papierowa- Moja prca, można zamawiać:)
Sesja zdjęciowa-tu
 Pozdrawiam Malwina


sobota, 10 czerwca 2017

Wiosenna bajka...



Z komina Leopoldowego domku coraz rzadziej buchał siwy dym. Otwarte na oścież okna zapraszały cieplejsze powietrze do chaty i ogrzewały promieniami wylegującego się na parapecie sędziwego kota.
I staruszek jakoś żwawiej chodził po swoim lesie i częściej odwiedzał leśnych przyjaciół.
Witał się imiennie z każdym z osobna i zabierał na przechadzki z opowieścią w tle.
Poszli któregoś dnia na jedną z wypraw borsuk Teofil, zając Marchewka, Leon lis, Maja jeż, Pelagia kuropatwa, Stanisław wilk obudzić swojego przyjaciela misia Edka ze snu zimowego.
Po drodze opowieść snuła się o wiośnie. Nikt tak pięknie jak staruszek nie potrafił pokazać przyrody. Nikt tak jak on miłości tyle nie wlewał z słowa.
I palcem drżącym pokazywał na drzewach pojawiające się, a wcześniej  przegonione przez jesienny wiatr liście i pąki kwiatów które łepki swoje ku górze wyciągają do słońca.
Zając Marchewka uszy kulił, a wilk Stanisław ogonem merdał odganiając pierwsze muchy i osy.
Nad sędziwymi jabłoniami kołowały głodne pszczoły.
A kuropatwa Pelagia skrzydłem lśniącym ściągała co rusz sieci świeżo uplecione przez pająki.
I takie pytanie zadał leśnej ferajnie:
- Jak Panią Wiosnę sobie wyobrażacie?
Debata burzliwa nastała.
Bo borsuk Teofil widział ją w sukni z kory wiosennej, świeżej lasem pachnącej. Zaś Marchewka zając opatuloną w warzywa, soczyste i słodkie jak ulubiona marchewka. Majka jeż wszędzie widziała łakę  i kwiaty jak tęcza kolorowe.
Pelagia kuropatwa suknię żółtą jak słońce wiośnie by ubrała.
A wilk Stanisław błękit nieba ulubiony widział by na Pani Wiośnie.
Pan Leopold z wielką ciekawością słuchał swoich małych przyjaciół.
A w głowie z ich słów malowała się Wiosna.
Wszystko z daleka słyszał misiu Edek, który czekał niecierpliwie z porcją świeżych ciastek i lemoniadą na swoich przyjaciół.
Stęsknił się ogromnie za całą gromadą bo w końcu całą zimę przespał nie widząc nikogo.
Radość ogromna była gdy wszyscy się spotkali.
Tańczyć zaczęli radośnie w kółko i śpiewać ulubione piosenki.
Nagle nastała cisza gdy pan Leopold zadał pytanie:
- A ty misiu jak wyobrażasz sobie panią Wiosnę?
Misiu bez zastanowienia odparł.
- W sukni do ziemi lasem pachnącej, w piękne kolorowe kwiaty, z żółtymi jak słońce rękawami, niebieskim niczym niebo paskiem i kapeluszem se świeżych warzyw. Tak ją sobie wyobrażam.
I nagle cała gromada przyjaciół zaczęła się w głos śmiać.
Gdy chwilę później Majka jeż nieco zasmucona odwróciła się w stronę Leopolda:
- A tak naprawdę jak wygląda pani Wiosna i kiedy nas odwiedzi?
-Kochane zwierzaki ona cały nasz spacer przez las z nami szła. Bo dla nas łąkę kwiatem rozsiała, niebo błękitem zalała, a w lesie piękny zapach nam dała. A w naszym warzywniku marchewkę posiała.
I jednym głosem ferajna zawołała:
- HURA!!!!





Mama nadzieję że spodoba się Wam moja nowa opowieść,
pozdrawiam Malwina