sobota, 10 czerwca 2017

Wiosenna bajka...



Z komina Leopoldowego domku coraz rzadziej buchał siwy dym. Otwarte na oścież okna zapraszały cieplejsze powietrze do chaty i ogrzewały promieniami wylegującego się na parapecie sędziwego kota.
I staruszek jakoś żwawiej chodził po swoim lesie i częściej odwiedzał leśnych przyjaciół.
Witał się imiennie z każdym z osobna i zabierał na przechadzki z opowieścią w tle.
Poszli któregoś dnia na jedną z wypraw borsuk Teofil, zając Marchewka, Leon lis, Maja jeż, Pelagia kuropatwa, Stanisław wilk obudzić swojego przyjaciela misia Edka ze snu zimowego.
Po drodze opowieść snuła się o wiośnie. Nikt tak pięknie jak staruszek nie potrafił pokazać przyrody. Nikt tak jak on miłości tyle nie wlewał z słowa.
I palcem drżącym pokazywał na drzewach pojawiające się, a wcześniej  przegonione przez jesienny wiatr liście i pąki kwiatów które łepki swoje ku górze wyciągają do słońca.
Zając Marchewka uszy kulił, a wilk Stanisław ogonem merdał odganiając pierwsze muchy i osy.
Nad sędziwymi jabłoniami kołowały głodne pszczoły.
A kuropatwa Pelagia skrzydłem lśniącym ściągała co rusz sieci świeżo uplecione przez pająki.
I takie pytanie zadał leśnej ferajnie:
- Jak Panią Wiosnę sobie wyobrażacie?
Debata burzliwa nastała.
Bo borsuk Teofil widział ją w sukni z kory wiosennej, świeżej lasem pachnącej. Zaś Marchewka zając opatuloną w warzywa, soczyste i słodkie jak ulubiona marchewka. Majka jeż wszędzie widziała łakę  i kwiaty jak tęcza kolorowe.
Pelagia kuropatwa suknię żółtą jak słońce wiośnie by ubrała.
A wilk Stanisław błękit nieba ulubiony widział by na Pani Wiośnie.
Pan Leopold z wielką ciekawością słuchał swoich małych przyjaciół.
A w głowie z ich słów malowała się Wiosna.
Wszystko z daleka słyszał misiu Edek, który czekał niecierpliwie z porcją świeżych ciastek i lemoniadą na swoich przyjaciół.
Stęsknił się ogromnie za całą gromadą bo w końcu całą zimę przespał nie widząc nikogo.
Radość ogromna była gdy wszyscy się spotkali.
Tańczyć zaczęli radośnie w kółko i śpiewać ulubione piosenki.
Nagle nastała cisza gdy pan Leopold zadał pytanie:
- A ty misiu jak wyobrażasz sobie panią Wiosnę?
Misiu bez zastanowienia odparł.
- W sukni do ziemi lasem pachnącej, w piękne kolorowe kwiaty, z żółtymi jak słońce rękawami, niebieskim niczym niebo paskiem i kapeluszem se świeżych warzyw. Tak ją sobie wyobrażam.
I nagle cała gromada przyjaciół zaczęła się w głos śmiać.
Gdy chwilę później Majka jeż nieco zasmucona odwróciła się w stronę Leopolda:
- A tak naprawdę jak wygląda pani Wiosna i kiedy nas odwiedzi?
-Kochane zwierzaki ona cały nasz spacer przez las z nami szła. Bo dla nas łąkę kwiatem rozsiała, niebo błękitem zalała, a w lesie piękny zapach nam dała. A w naszym warzywniku marchewkę posiała.
I jednym głosem ferajna zawołała:
- HURA!!!!





Mama nadzieję że spodoba się Wam moja nowa opowieść,
pozdrawiam Malwina


wtorek, 9 maja 2017

Kolorowy świat...



Potrafi nam się czasem przydarzyć sytuacja całkiem jasna, bez domysłów...
taka na śmiech i łzy... bo takie są prawdą okryte
I przeklinasz ten stan bo dzisiaj lepiej pokolorować ulepszyć choćby sztucznie tą chwilę...
A takiej żywej prawdy, gdzie jej zatem szukać?
W słowie pisanym, w książce, gazecie?
Ale czy aby napewno to pióro o słowo więcej nie napisało bredni życiowych? 
Nie postawiło kropki trochę wcześniej przed tą prawdą? 
I twierdzące stawiasz tezy, że to życie się szarpie z tobą i nie daj Bóg odwrotnie, 
Że dręczy że wnerwia że dla innych wszystko dla ciebie nic...
Zupełnie cudowny dyrdymał...
życie dla wszystkich jedno...i czy ważna długość?
a jakość? 
Może lepiej mniej a bardziej...
i jasne, kolorować też czasem trzeba ale może nie od razu całą tęczę a jeden wybrać kolor... 
" Zupełnie jakby myśleli że wszystko jest im dane raz na zawsze i nie zdawali sobie sprawy że czas niesie zmiany..." -Nicholas Sparks, książka Śluby









Malwina


czwartek, 4 maja 2017

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź...


Zazdroszczę ci...
wierzby która odbija się najpiękniej o zachodzie słońca w strumieniu pobliskim i kiedy faluje na wietrze i szumi o każdej porze roku inna pieśń...
Zazdroszczę ci...
tej ścieżki wydeptanej na skróty do sklepu jedynego...którą każdy na pamięć zna i ci nawet co już po zamknięciu długo wracają slalomem do domu...i oni depczą ją jak idzie nie zbaczając ni kroku...
Bączucznych pań co na ławce historii kilka w jedną składają...
i pana listonosza co każdego zna z imienia i nazwiska i co tą ścieżkę rowerem codziennie ugniata...
tego wiatru co leczy a nie zatruwa i co te wierzby w taniec wprowadza.... a jakie one smukłe, finezyjne i gibkie
Zazdroszczę ci...
mleczy wiosennych i bzów majowych i chabrów letnich...jesiennej jarzębiny i swojej leśnej sosny co ją tak później strojnie ubierasz...
tych zagród rozsianych przy szosie i w głąb wsi, przeważnie po zachodniej jej stronie nie wiedzieć czemu...
domów murowanych z cegły i krytych dachówką a najbardziej tych z lepianki i ze słomą na dachu...
borów sosnowych i górujących nad okolicą suszarni cykorii niedaleko za miedzą...
Zazdroszczę ci...
bezpieczeństwa ciszy i spokoju...

A ja zazdroszczę ci...
miasta...




"Nie pozwól aby umknęło ci cokolwiek, nie oglądaj życia zza pleców innych osób.
Spoglądaj mu zawsze prosto w oczy.
Nie mów w imieniu twoich dzieci. Chwyć raczej ich twarz w swe dłonie i wtedy z nimi rozmawiaj.
Nie obejmuj jedynie ciała, obejmuj osobę. Czyń to od zaraz.
Nie marnuj uczuć, intuicji, pragnień, wzruszeń, myśli spotkań nie marnuj niczego.
Pewnego dnia odkryjesz jak wielkie i nieodzowne było wszystko.
Ucz się każdego dnia czegoś nowego o sobie i o innych.
Największe uszanowanie jakie można komuś okazać to zaproponować mu- spójrz na ten zachód słońca" - Bruno Ferrero

 Żyjcie pięknym słowem i czynem...
Cudowności, Malwina

środa, 12 kwietnia 2017

Już czas...


Już czas... szybko bardzo przyszedł...
 i co roku tak samo szybko następny przyjdzie... 
i nie idzie się przyzwyczaić... 
nic a nic... 
ciągle zadziwia że tu już... 
dlatego wzięliśmy karton z podpisem "jaja" i ozdobiliśmy co nieco... 
delikatnie zupełnie bez fajerwerek...
bo takie wydają mi się te święta naturalne, niewymuszone... 
wiosną następują to i ona ozdobą i aranżacją największą... 






Pozdrawiam Malwina

czwartek, 30 marca 2017

Historia ze wsi...

Pierwsze pąki na drzewach, trawa soczyście zielona się robi... i kwiaty żywe na rabatach... 
WIOSNA!!! 
Chwasty wyszły...można bezkarnie wyrywać i obcować z ziemią...
tą czarną co piękne dłonie brudzi i paznokcie czerwienią pokryte obdrapuje...
WIOSNA!!!
I wyjść można na swój kawałek ziemi...cebulę posadzić a później zerwać do jajecznicy z jaj które sąsiada kury naniosły...
WIEŚ!!!
Natura z każdego kąta bucha...najświeższa najprawdziwsza...
WIOSNA NA WSI..
A ja wiejska jestem i naturę kocham...











Pozdrawiam Malwina


środa, 22 marca 2017

Wiosna nastała...


Witajcie moi drodzy...
21 marca za nami...Wiosna nastała a ja się obudziłam z zimowego snu blogowego...
i bynajmniej nie był to sen odpoczynku... a wręcz przeciwnie... gdzieś bym ukradła tą jedną choć godzinkę na leniwe wyprostowanie kości...
Cieszę się  że jesteście cierpliwi i czekacie na kilka słów i zdjęć ode mnie...
Nie jest mi dobrze z tym nieregularnym blogowaniem ale nie chcę za bardzo zaniedbywać obowiązków domowo-rodzicielskich...
Uwielbiam ten "nasz" świat blogowy... uwielbiam do was zaglądać czerpać inspiracje... ale nie zawsze jest to możliwe, przynajmniej w regularnych odstępach czasowych...
Nie próżnowałam przez ten okres... w mojej drewnianej pracowni wióry fruwają codziennie...tworzę dla Was... i tym samym spełniam się w tym co naprawdę lubię...
a wszystkie nowości pokażę Wam w kolejnym poście...a tymczasem zostawiam Wam mały przedsmak świątecznych moich inspiracji... i kiedy tylko znajdę ten jeden moment więcej będę Wam pokazywała moje pomysły dekoracji na okres wiosenno-wielkanocny...







Trochę więcej mnie jest na instagramie @mwychowalek i Fb- Sosnowy Las. 
Pozdrawiam Malwina



poniedziałek, 6 lutego 2017

Duma...



Duma ale ta umiarkowana...duma ale nie ta nadmierna ale zauważalna...i niech widoczna będzie ta radość i oceniaj nawet krytycznie bo po latach ta krytyka tak doceniona będzie...i ciesz się z czego się da... z każdego małego dumnego postępu....czas leci tak szybko... i dumna będziesz nadal ale już z czego innego...a te pierwsze  dumności takie piękne są...
Bo pamiętam swój pierwszy spacer z wózkiem w śniegu po kostki i to kiedy zrobił swój pierwszy przerzut z pleców na brzuszek i to jak cykałam zdjęcia jak szalona i nadal cykam za każdym razem kiedy coś nowego... i "nie" matka nie zrozumie dumy z brudnej unuranej buzi, podłogi i całej reszty wokoło kiedy samo dziecko zje serek i łez kiedy wyjdą pierwsze ząbki i ogromnego wzruszenia przy pierwszym słowie mama i dumy buchającej bynajmniej nie mniejszej jak przy pierwszych krokach...
i śladowa duma kiedy "nie" świadomnie powie to zakazane "przeklęte" słowo dla dorosłego języka przeznaczone...wściekle chronione by wypowiedziane w złej godzinie nie było... i słyszysz jak obija ci się po głowie to "ERrrr" idealnie zaznaczone jak w żadnym innym wyrazie... i kur... akurat w tym momencie co trzeba powiedziane... szlak... porażka... i duma że ślicznie to "Errr"... przynajmniej wiesz że problemu nie ma i logopeda nie potrzebny...
bo duma nad nim to moje takie prywatne zachwyty...
bo duma to miłość taka nadzwyczjna madczyna...
DUMA- madczyna duma to największy motywator dla dziecka...






I dodać muszę koniecznie bo zapytań będzie sporo zapewne, poduchy cudne Bolka i Lolka są od Sybilli z tutaj
Malwina.


wtorek, 31 stycznia 2017

Widzieć sercem...



Bo aby widzieć trzeba mieć zdrowe oczy?...
by zobaczyć świat jaki jest piękny...
jak wiosna rozkwita, jak lato wylewa tęczę barw a jesień gaśnie i bielą zimę zalewa...
A czy nie lepiej poczuć zapach bzu w maju z zamkniętymi oczyma i dotknąć miękką trawę latem policzkiem rozgrzanym słońcem...
i iść przed siebie słuchając szumu fal...a zimą zmrozić dłonie puchem najmilszym...
A jak to jest wziąć w swoje dłonie czyjeś serce?
I poczuć jego bicie?
I tańczyć w jego rytm?
Bo najważniejsze to niewidoczne dla oczu...
Bo dobrze widzi się tylko sercem...












Dużo energii tej dobrej dla Was ;) I wiosny w sercach:) 
Malwina