poniedziałek, 31 października 2016

Refkeksja nad próżnościa...

I naszły mnie chwile refleksji... nie o tym co było ale o tym co jest... o świecie zubożałym myślowo... o jakiejś niezrozumiałej dla mnie nagonce... o rozdmuchaniu tego co cenne  a wiecznym biegu za tym co próżne i płytkie... przeszłam się z tą myślą po domu i kadry w głowie zaczęły się tworzyć.. bo zegar przypomniał że czas nie stoi w miejscu dla nikogo, że cofnąć można go tylko na chwilę u chirurga plastycznego, ale nie w metryce...że dzwoni na alarm budzik aby spieszyć się kochać ludzi...
I wysuszone hortensje w wazonie mowią że choć tak długo ich kwiaty na krzewie się trzymają to przecież w końcu i na nie przyjdzie kres...nic nie może przecież wiecznie trwać...
O tym myślałam że jutro dzień Wszystkich  Świętych... tak spłycony do granic możliwości przez tylu ludzi... bo wrażenie mam ze jutro nie idę na cmentarz tylko do galerii handlowej... do miejsca gdzie ludzie spacerują gderają trzy po trzy o tym i o tamtym ale nie o ważnym...gdzie walka trwa o najładniejszy stroik i znicz największy żeby sąsiadka która ma grób 4 alejki dalej widziała jaki jest piękny..
A istna tęcza kolorów faktur i modeli najnowszych czapek i kurtek jest fascynująca na tyle ze skupić się nie można na grobie i tych do których przyszliśmy... część jeszcze ma metkę i pachnie nowością... bo każde święto jest dobrym pretekstem na nowy zakup...a już Wszystkich  Świętych idealnym bo tyle ludzi zobaczy... co za próżność...
I tak od wielu lat w ten dzień najbardziej lubię iść na cmentarz wieczorem, kiedy mnie nie widać i mogę przysiąść na ławce koło moich dwóch "świętych" dziadków. najbliższych mojemu sercu... i powspominać o tym jak uczyli jeździć na rowerze, i wycieczkach rowerowych, o tym jak dziadek czesał włosy i suszył bo najdelikatniej to robił, o smażonych frytkach z grubo pociętych ziemniaków- tylko to potrafił ugotować, o zapałce w buzi z którą chodził cały dzień i miętolił- bo taki nawyk miał, o czapce którą nakładał na noc do spania- bo rano włosów nie mógł ułożyć, o wyprawach na grzyby, i wspomnieć o najlepszej jajecznicy z wodą i mąką...
I powiedzieć jak strasznie tęsknię, jak boli każdy dzień bez nich...
Bo święci oni są i będą dla mnie.
Tak dobrzy i kochani ludzie nie rodzą się często a na pewno nie w tych czasach.
Szanujmy ich abyśmy nie zastali któregoś dnia pustego fotela bujanego z drutami i niedokończonym szalikiem... i rozmową niedokończona i opowieścią na wpół zaczętą...
I to nie jest smutny dzień.
Smutny jest widok tych scen które tworzą się w ich miejscu, zasłużonego odpoczynku.
W miejscu ciszy i zadumy.




sobota, 29 października 2016

Liściaste DIY...

Ostatnimi czasy bardzo często napotykałam się na zdjęcia aranżacji mieszkań gdzie pierwsze skrzypce grały przepiękne porcelanowe liście-zawieszki....białego koloru....wyglądały obłędnie i od razu wiedziałam że muszę je mieć... i nawet znalazłam sklepy gdzie można je kupić...ale przecież to by było za proste...
Pomyślałam i olśnienie wielkie... dlaczego by nie połączyć pożytecznego(posiadania tego co się chciało) z zabawą z dzieckiem (najlepsza zabawa na świecie całym kiedy dziecko w mące może się umazać)...
I tak wczoraj w ruch poszła stolnica, wałek, mąka, sól, woda i szczypta kreatywności...
Wyszła z tego masa solna z której ulepić można wszystko... a dziecka wyobraźnia nie ma granic... Tak więc droga mamo, tato wyłącz telefon w sobotnie popołudnie lub niedziele i zrób przyjemność sobie i dziecku...



Takie cuda my stworzyliśmy z Kacprem... chwila dla arcydzieła w piekarniku i gotowe do malowania i przystajania...










I może nie są tak idealne jak te ze sklepu, ale uwierzcie cieszą sto razy bardziej;) bo te małe rączki miały swój wkład.
A te zawieszki spokojnie można później wykorzystać jako ozdoby choinkowe.
Pozdrawiam Malwina


czwartek, 27 października 2016

Drewniane serca ze zdjęciem...Idealny prezent

Sezon na drewniane serca, zawieszki uważam za rozpoczęty...Idealne na prezent świąteczny dla najbliższych, jako dopełnienie sesji ślubnej lub oryginalny podarunek dla gości weselnych... a może wykorzystasz miejsce na 12 serduszkach jako dokumentację pierwszego roku Twojego dziecka?
Piękna dekoracja na choinkę? Dlaczego nie...Ubierz ją w tym roku we wspomnienia , niech każdy członek Twojej rodziny będzie miał swoje serduszko.
Zapraszam do skorzystania z mojej oferty;) Serduszka są wykonane z pasją i z dbałością o szczegóły.














czwartek, 20 października 2016

Małe zmiany...

Niby na wiosnę człowiek dostaje jakieś takiej większej ochoty i powera do zmian... porządkować by chciał i czegoś nowego... coś przestawić, zamienić, wyrzucić, kupić... a ja na przekór, właśnie w tym okresie napędzam motorek i szaleje w domu... bo chyba już tam gdzieś z tyłu jeszcze daleko ale słyszę reklamę Coca-Coli... a ja tak na nią czekam bo to znak że odliczamy czas do świąt... kocham je i już...
I dlatego chce mi się zmian, bo w tym okresie oczekiwania już ozdoby kleję, obmyślam... i już dom szykuję do tej odświętnej "kreacji"...
I dlatego też tak ten styl skandynawski mi po głowie chodzi bo tam tak przez cały rok te gwiazdki i inne rzeczy się pokazują a u nas się przyjęło że to swoistego rodzaju świąteczny wzór...
A do zmian wracając to odnowiłam fotel... może lepiej odświeżyłam bo za wiele nie trzeba było w nim robić... wystarczyło zająć się tapicerką...a to potrafi zdziałać wielkie cuda...
Jest teraz moją miłością i nie tylko moją bo każdy lubi na nim przysiąść... a jest bardzo, naprawdę bardzo wygodny....zaryzykowałabym w nim spanie:)
Zapewne będzie wędrował po całym domu... teraz jest w miejscu gdzie ciepło bije w sercu naszej chatki czyli przy ognisku... tam gdzie najmilej, najcieplej ;)







A tak wyglądał dla porównania jeszcze przed zmianą obicia:)


Myślę że zdecydowana zmiana i duży plus...
No i wspomnieć muszę koniecznie, o szarym koszu ręcznie zrobionym, ze sznura szydełkiem. Sprawcą tego cuda jest Martyna ze Sznurkowni. Szukajcie jej na Fb i na IG...Polecam bardzo serdecznie bo kawał solidnej roboty robi ta dziewczyna.



poniedziałek, 17 października 2016

I buro i ponuro...

No generalnie sytuacja za oknem nie wygląda za ciekawie... na spacer choć wiem że trzeba dla zdrowotności to iść się nie chce... dlatego każdą taką leniwą chwilę spędzam z moimi drewienkami i tak oto kolejne gwiazdkowe propozycje dla Was...
Obrączki na serwetki... od zawsze mi się podobały tylko jakoś w sklepie nie mogłam znaleźć tych idealnych dla siebie, bo albo zbyt eleganckie albo kolor nie taki albo wzór...
postanowiłam zrobić swoje... takie dla mnie i dla Was... jeżeli chcielibyście tak owe mieć w swojej kolekcji z wzorem który chodzi Wam po głowie, a nigdzie go nie ma do kupienia, śmiało piszcie, postaram się coś dla Was wyczarować ;)
To naprawdę prosty ale efektowny dodatek do dekorowania stołu... Nie wiem jak Wy ale ja uwielbiam pięknie nakryte talerze, sztućce ustawione tak jak trzeba i piękną porcelanę... miło się siedzi przy takim stole... i nie ważne w jakich kolorach bo każdy ma inny gust ale ważne że włożył w przygotowanie go swoje serce;)








Piszcie co sądzicie o takim dodatku, czy takie posiadacie, czy chcielibyście mieć takie na swoim stole:) 
Pozdrawiam Malwina
Przypominam że znajdziecie mnie też na Instagramie @mwychowalek

piątek, 14 października 2016

Moje pasje po raz kolejny...

I znowu przepadłam i poważnie nie z mojej winy... zna ten temat każda matka malucha który potrafi rozchorować się w godzinę a chorować więcej niż tydzień... równa się to z nieprzespanymi nocami bo nos zatkany dychać się nie da i generalne rozłożenie....no i oczywiście nie może się posypać jedna sprawa tylko przynajmniej jedna lawina złych rzeczy musi spaść... a tyle miałam planów, pomysłów... dobrze że ucieka tylko czas, a nie realizacje... bo co się nie odwlecze to....  no właśnie...
Co też pomagało przetrwać ten czas choróbska w domu to pogoda, która idealnie się dopasowała do naszego trybu... czyli pada cały tydzień bo na dwór ruszyć się nie da, a od dziś słońce... cudowna odmiana...
Bo przecież po każdej złej burzy przychodzi słońce...
I tego się trzymajmy...
A na dzisiaj mam dla Was kilka zdjęć tego co robię obecnie... wciąż oczywiście drewno...
Odsłona pierwsza podkładek drewnianych pod kubki, świece i nie tylko, ich przeznaczenie zależy od naszej kreatywności...
Na dziś czarno białe w tak lubiane gwiazdki i już delikatny motyw świąteczny...
ja już siedzę po uszy w robótkach świątecznych...
Możemy je za sobą zestawić w dowolnej kombinacji, same gwiazdkowe które posłużą nam przez cały rok, albo tylko świąteczne w którymś z wybranych motywów z nimi związanych, lub wersja pół na pół...
Wszystkie rzeczy które robię i pokazuję są do waszej dyspozycji... możecie się zaopatrzyć u mnie w to co Wam się spodoba... dla siebie a może dla kogoś bliskiego na prezent...





Na dzisiaj tyle i lecę dalej do pracowni wyrabiać się z zamówieniami dla Was....
Pozdrawiam Malwina
I bym znowu zapomniała dodać, że znajdziecie mnie od niedawna na Instagramie @mwychowalek

sobota, 8 października 2016

By było miło...


By było miło... dużo rzeczy się robi... i każdemu co innego sprawia radość, przyjemność... ja uwielbiam przestrzeń... tą ładnie zaaranżowaną, nie pustą i smutną... taką która się pielęgnuje... lubię dekorować, przestawiać... nie ustawiać wszystko i nic... bo cenię też minimalizm... bo w prostocie siła... i poważnie spać czasami nie mogę bo obrazki z tysiącami pomysłów klatka po klatce po głowie się przewijają... i czasu tylko brakuje na te wszystkie przystrajanki... uwielbiam oglądać wasze inspiracje, tyle się mogę czasami nauczyć podejrzeć...podziwiam Wasze artystyczne dusze...
I tak jak co roku moje jesienne dekoracje z dyni były... no bo jak witać jesień bez dyni... i co roku naturalne pomarańczowe, albo miniaturowe nakrapiane były, a w tym jakoś kolor czarny i biały polubił moje wnętrza... tak więc czemu nie dynie w tych kolorach... i tak powstały one... witają od progu gości i domowników... taka skromna mała dekoracja... ale naprawdę oczy cieszy i uśmiech maluje... 






 I tak jak latem prawie wcale nie palę świeczek bo widno i ciepło, tak jesienią wszędzie porozstawiane są lampiony, lampioniki, świeczki, świeczuszki i w kominku wygasa tylko na czas spania a od rana na nowo rozpalamy... i oprzeć się nie mogę aby choćby jedną świecę zapalić wieczorem....
Pozdrawiam Was serdecznie i ślę moc uścisków:)
Malwina


wtorek, 4 października 2016

Mimozami jesień się zaczyna...

Jesień się zaczęła nad zwyczaj prędko jak dla mnie... tzn nie to że pogodowo, bo pięknie jest na dworze i narzekać nie można...ale tak kalendarzowo, prędko szybko do nas zawitała... i cieszę się nią bardzo, rozgościłam ją w naszym  domu... w Sosnowym Lesie czuje się jak u siebie, bo dosłownie z dnia na dzień pokolorowała liście... i rozdmuchała większość z gałęzi... wirują , na wietrze, szumią niesione gdzieś dalej... ładny to widok i wcale zła nie jestem kiedy wstaję tak prędko bo dziecię obudzi... biegnę do okna... drugiego...trzeciego... i patrzę... na mgłę położoną, na liście tańczące, na ogniste i rudawe piękności... koce wyciągam, poduchy grubiej ubieram i drewno już  w koszyku nosimy... bo miło tak przy ogniu posiedzieć.... i nie oszukujmy się czasu to ja na czytanie książek w romantycznej scenerii kominkowej z ciepłą czekoladą w dłoni nie mam i zdjęć takich nie pokażę, ale wieczorem kiedy dziecinę ułożę do snu bywa że znajduję parę minut na posiedzenie przy ciepełku z mężem obok by obgadać plan na jutro i przepytać z dnia dzisiejszego...
i choć brak czasu na celebrowanie ognia to sama myśl że się pali i to bijące ciepło nastraja... i samo prze się robi nastrój... i nawet dziecina z wielkim zainteresowaniem patrzy na to szaleńcze skakanie iskierek... bo kominek ma moc... moc rozdawania uśmiechu... przy nim zawsze jest miło.














Pięknej jesieni Wam życzę w najbliższych dniach i ciepła w serduchach i tego bijącego z kominka;) Malwina