piątek, 16 września 2016

Tu jest tak jak ma być...


Tak było...

A tak jest... co prawda wystrój chwilowy bo mebelki mini się tworzą dla mini przyjaciół Kacperka co zasiądą na półeczkach...









Post ten zupełnie nie o tym miał być... już w głowie były zdania ułożone... myśli poukładane...
na kartkach papieru, na każdej po parę zdań pokreślonych...
a tu w sekundę jak by się rozmyło...
bo ja to z tych co dużo krzyczą, nerwy straszne mają, ale tak w środku straszny wrażliwiec we mnie siedzi...
i kiedy słyszę, że wypadek samochodowy w okolicy to włosy mi się jeżą, a jeszcze ojciec z synem w jednym aucie (zaraz mojego jedynego z drugim najdroższym mam przed oczami)...
i że śmiertelny... ale oni obaj? że razem? 
Boże...
tatuś na miejscu a synek w szpitalu...
on miał dopiero 12 lat... on był synem mamusi i mężem żony kochanej...
ona sama jak palec...
litości...
ja wiem, że to codziennie setki takich wypadków na świece...
ale ten dzisiaj mną wstrząsnął dogłębnie, przeszył mnie całą, rozwalił psychicznie...
pozbierać się nie mogę i miałam nawet dzisiaj nie siadać do tego pisania... ale ja chyba muszę wylać tą pustkę...
a mocniej mnie tknęło kiedy kolega z liceum na Facebooku relacje na żywo nadał, że jechał do Szczecina tak po prostu na egzaminy i opowiada tą trasę gdzie ten wypadek...
że gapiów całe stada nikt nie podejdzie...
a on z tych pomocnych, ten co harcerzem był i kursy pierwszej pomocy robił bo dla ludzi serce ma na dłoni... i odda swoje...
pobiegł z pomocą i straszny widok zastał tego tatusia i synka...
malucha nie mógł wyciągnąć, ojcu masaż serca robił bo nie dawał żadnych oznak życia i syn nic...
ryczę jak bóbr jak to piszę...
i dwa życia odeszły...
apel mam straszny kochani moi ja wiem że to wmurowuje człowieka...
że nie wie co począć, że odpowiedzialności się boi...
nie myśl o odpowiedzialności bo jak nie pomożesz to te myśli cię później zabiją...
biegnij co tchu i ratuj tego "tatusia" i "synka". ..
może taki prezent zrób sobie i bliskim- kurs pierwszej pomocy...
Bo w obliczu takiego dramatu nic nie jest ważne...
nic się nie liczy... żadne pieniądze, żadne materialne sprawy...
ja codziennie doceniam to co mam...
jaki dar nam życie dało w postaci syna...
że zdrowy i cały... 
I ja już się nauczyłam pokory wobec życia... że nie ma co się pchać łokciami i iść z zadartym nosem...
Bo ta głowa dużo obowiązków ma bo i dziecko i mąż i dom...
i mówię mężowi zawsze że nie ma co się martwić, i siebie tym uspakajam...
oby tylko zdrowie było i wojny nie było, to wszystko inne pokonamy razem...
a dziś ludzie lubią strasznie narzekać...i psioczyć dyrdymały opowiadać...
że za mało świata zjeździli, że butów sto dwadzieścia par ale mało wciąż...
ludzie a co ta mamusia... co tam jej te buty i świata kawał jak nie ma teraz z kim w tych butach iść i zwiedzać...
Szanujmy życie bo jedno jest nam dane, i na drodze uważajcie... bo w domu czeka ktoś na nas... 
A na koniec wracając do początku czyli zdjęć to półka którą znalazłam u babci na miejscu gdzie się trzyma rzeczy do porąbania i do palenia... i tak mnie olśniło... pomysł naszedł w sekundę...
dla mojego malucha taki domek dla jego zwierzyńca i ukochanych zabawek...
taki drobiazg który daje tyle radości...




12 komentarzy:

  1. Babo jedna Ty i ja też się popłakałam. Malwinka i u Nas był wypadek, brat mojej najlepszej koleżanki w ciężkim stanie w szpitalu leży, jechał rano,przysnął. Dzieci dwójka w domu i żona. To drugie dopiero co na świat przyszło. I tak Ci powiem, że nie wiem jak zdzwonić do tej mojej koleżanki, jakich słów użyć. Czy tak po prostu zapytać jak się czuje, Jak tej jej brat, ta żona.Od rana się miotam tak jak i Ty ze sobą. Człowiek naprawdę nie docenia tego czasu który jest nam dany. Myśli, że zawsze będzie,że tyle sił będzie miał. A człowiek taki kruchy, pstryk i Nas nie ma w jednym momencie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężkie to chwile i trudno cokolwiek doradzać:(

      Usuń
  2. Ach Domeczek śliczny :) Jak Twój Artur przyjedzie, To pomyślcie może jeszcze o daszku:) Też by fajnie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten daszek jest w pomyśle... i mam nadzieję na realizację:)

      Usuń
  3. O matko ciary po plecach.. Masakra jakaś, brak słów.. a domek oczywiście cudowny😃

    OdpowiedzUsuń
  4. Piszesz tak, że czuje się wszystkie emocje i smutek. Rzeczywiście często nie doceniamy tego co mamy i nie umiemy cieszyć się dniem dzisiejszym. Półeczka jest cudowna. To prawdziwy skarb. Jak synek będzie większy to też mu się przyda na szkolne drobiazgi. A nawet w kuchni fajnie będzie wyglądać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego ludziom tak trudno zrozumieć, że jak się spóźnisz 5 minut to świat się nie zawali, że jak piłeś to nie jedź, bo to kurs na cmentarz, że jak ci się oczy kleją to zjedź na parking i się prześpij, 20 minut drzemki ratuje życie. I tak można wyliczać w nieskończoność, ale ludzie nie chcą uczyć się na cudzych błędach.
    Właśnie słuchałam wieczornych wiadomości, zginął półtoraroczny chłopczyk, mama w szpitalu. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragedia... nawet nie chcę myśleć... mój synek ma 1.5 roku

      Usuń
  6. Jak tylko dopadnę taki na OLX będzie mój. FANTASTYCZNY!

    OdpowiedzUsuń