środa, 7 września 2016

Poduszka, podusia, poduszeczka...



Kiedy u mnie coś za długo jest tak samo ubrane, wisi ta sama dekoracja, rzeczy na tym samym miejscu zaczyna się we mnie coś dziwnego dziać. Niepokój... że za długo... że już nie tak ma być... już coś innego by się zdało... przestawić.. choćby jeno z drugim, ale już inaczej widzi się. Lubię zmiany... może niekoniecznie te czysto ludzkie... w sensie uczuć...i włosów nie lubię zmieniać z długości od zawsze... to to nie... ale takich dekoracyjnych. Uszyć coś, dokleić, zmalować, wyciąć. A kiedy jeszcze uda mi się zrealizować mój projekt samemu... oj jaka duma... cenniejsza rzecz niżeli z tych drogich ale jakże i pięknych sklepów dekoracyjnych.
No i ostatnio porządki robiliśmy w garderobie, takie generalne z czarnymi worami na ciuchy bo ileż można udawać że w końcu po 10 latach zrzuci się jakieś 6 kilo żeby w spodnie wejść, albo cycki się zmniejszą do ulubionej koszuli z lat kiedy dinozaury pamiętają ten okres. I szło tak pół szafy do wora łącznie z koszulami męża. No ale jeryy jaki to żal, tak rozstać się. No i głupia natura kobiety znowu się włącza...
Tak więc i głowa zaczęła szukać rozwiązania... I znalazła.
Bo jesień idzie a ta kojarzy mi się z kocami, pledami, ciepłymi swetrami, poduchami i ciepłymi kapciami.
A poduchy to już wybitnie lubię zmieniać... I poszewek ci u mnie dostatek... Ale miejsce się znajdzie na następne kilka sztuk.
Wzięłam więc męża koszule pomierzyłam, ucięłam i zaczęłam szyć. I zaznaczyć muszę, że maszyny nie posiadam do szycia. List już do mikołaja wystosowałam...
Więc ręcznie z igłą i nitką walczyłam... I moje leniuszki kochane jak się chce to można... i to całkiem sprawnie i ładnie...
Pokazuję Wam efekt końcowy... i odsyłam też do lektury o dekoracji poduch do Domku za lasem, tam to dopiero kobietka wielce skromna wyczynia...tutaj i tutaj.








Mam nadzieję, że kogoś to zainspiruje i doda odwagi do szycia, bo uwierzcie bez maszyny też można ale trzeba najważniejszego- CHĘCI...
Malwina



11 komentarzy:

  1. Poduszki boskie!!! Tak strasznie spodobał mi się ten sposób na pilot (u Nas zawsze ginie i nikt go nigdy nie rusza ) :),że podobne zrobić muszę :))) Dziękuję Malwinka za ciepłe słówko :)ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak pilot jest jak skarpetka w pralce. Zawsze trzeba się naszukać:) Nie ma za co cała przyjemność po mojej stronie

      Usuń
  2. Fajowe! I pożyteczne z tym pilotem. :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, pożyteczne na różnych przynajmniej kilka sposobów. Można okulary zahaczyć jak się książkę poczytuję a na chwilę trzeba z kanapy wstać.

      Usuń
  3. O proszę i jak męża nie ma, to zawsze do koszulowej poduchy można się przytulić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie pomyślałam w ten sposób. Kilka kropli ulubionych perfum męża i faktycznie jak by był blisko.

      Usuń
  4. Mój by mi tego nie darował. "Ulubione" koszule znikają po cichu. Maszynę mam, ale nie lubię na niej szyć, często prędzej coś w ręku uścibię. Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... mój by chyba nie zauważył że to akurat z jego koszuli:)

      Usuń
  5. Bardzo fajne te poduszki. Muszę się chyba rozejrzeć za jakąś koszulą do przeszycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami wystarczy zajrzeć do szafy a tam zapewne znajdzie się jakaś niepotrzebna;)

      Usuń
    2. Czasami wystarczy zajrzeć do szafy a tam zapewne znajdzie się jakaś niepotrzebna;)

      Usuń